PODZIEL SIĘ

Nowe auto ze Stuttgartu nazwą nawiązuje do najszybszych modeli porsche. I samo do takich należy. Ma 761 koni mechanicznych i przyspiesza w 2,8 do setki. Jedno odróżnia je od wszystkich poprzednich. Taycan turbo to stuprocentowo elektryczne auto i dlatego, pomimo tego co sugeruje nazwa… wcale nie ma turbo.

Jedno należy wyjaśnić na wstępie. Taycan to pierwsze elektryczne auto, nie licząc Eggera-Lohnera z 1898 roku, przy którym pracował Ferdinand Porsche. W 1893 r. dostał pracę w firmie elektrycznej „Béla Egger & Co.” w Wiedniu, gdzie został szefem pokoju testowego i asystentem w biurze obliczeniowym. Taycan jest zatem pierwszym elektrycznym autem koncernu. I to z najlepszymi genami sportowych tradycji marki. 

Można mówić o tym, że nowe porsche to konkurent dla Tesli i jej najmocniejszej wersji modelu S. I choć  P100D jest w sprincie od zera do setki od Tycana Turbo S o pół sekundy szybsze, to na tym kończą się jego przewagi. Taycan jest zwyczajnie lepszym autem sportowym. Taycan pokazał co potrafi na torze Nürburgring, gdzie kierowcy testowi zademonstrowali jak auto przyśpiesza z użyciem launch control od 0 do ponad 200 km/h blisko 30 razy z rzędu. Od tego zaczęto prężenie muskułów nowego auta. W drugim etapie 6 kierowców jeździło na zmianę Porsche Taycan z prędkościami w zakresie od 195 do 215 km/h z przerwami na ładowanie baterii. Przez 24 godziny jakie trwał test udało im się przejechać aż 3425 km, czyli osiągnąć średnią prędkość 142,7 km/h.  

To zdumiewający wynik pokazujący jak skuteczny jest system chłodzenia baterii w Taycanie. Ogniwa nagrzewają się podczas jazdy z dużą prędkością oraz przy ładowaniu dużym prądem znacznie bardziej niż w normalnych warunkach, a trzeba jeszcze dodać, że temperatura powietrza w czasie testu sięgała nawet 42 stopni Celsjusza. Tesla nie daje możliwości takiego wykorzystania swoich aut. Używanie trybu absurdalnego przyspieszenia jest ograniczone. W desperackiej obronie Tesli, jej zwolennicy używają argumentu, że samochód… nie jest zaprojektowany do sportu. Porsche przy okazji pochwaliło się, że Taycan pokonał w trakcie testów już ponad 6 milionów kilometrów, a sprawdzany był w różnych warunkach, zarówno w mroźnej Norwegii, jak i gorącej Italii. 

 Skąd przewagi taycana? Standardem w samochodach elektrycznych jest napięcie 400 V, w taycanie – 800 V. Co to zmienia? Przede wszystkim wpływa na czas ładowania: jeżeli trafimy na ładowarkę o wysokiej mocy, będzie można naładować akumulator na 100 kilometrów w około pięć minut. W zakresie od 5 do 80 proc. ładowanie może zająć zaledwie 22,5 minuty. Oczywiście w idealnych warunkach. Pojemność akumulatora Taycana wynosi 93,4 kWh. 

Taycan jest też zwiastunem kolejnych zmian technologicznych w porsche, które nawiąże bliską współpracę z apple. System inforozrywki w tym modelu jako pierwszy otrzyma nie tylko pełną, natywną obsługę Apple Music, ale też darmowy abonament przez 6 miesięcy oraz usługę dostępu do internetu z roamingiem, która będzie działała przez trzy lata bez dodatkowych opłat. Ponadto Taycan będzie oczywiście wspierał Apple CarPlay i głosową obsługę przy pomocy asystenta Siri. Obie usługi trafią w przyszłości również do innych aut niemieckiego koncernu. 

Taycan Turbo kosztuje 650 tys. zł. Turbo S, szybsze o około 0,4 sekundy do setki wyceniono na 790 tysięcy.