Coraz więcej aut w naszym kraju można określić jako „złom na kółkach”. Czas jest nieubłagany i wpływa tak samo na nas, jak i na maszyny, którymi się poruszamy, jednak cykl życia tych ostatnich jest nieporównywalnie krótszy. Trudno bowiem oczekiwać od samochodu, który z definicji przeznaczony jest do przemieszczania się z punktu A do B, by po dwudziestu kilku latach wciąż stanowił nienaganny przykład technicznie i wizualnie sprawnego urządzenia (nie mówimy tu oczywiście o okazach kolekcjonerskich). Załóżmy więc, że nadchodzi decyzja o wymianie pojazdu na nowszy model – i tu pojawia się problem. Co można zrobić z dotychczas używanym? Czy stare auto może jeszcze nam się jakoś zwrócić? A może jego utylizacja to dodatkowe koszty?

Nie jeździsz – pozbądź się go!

Brzmi to dość brutalnie, szczególnie wtedy, gdy samochód ma dla nas wartość nie tylko techniczną, ale także sentymentalną. Rzeczywistość jest jednak taka, że tę ostatnią trudno wycenić, zaś ta pierwsza w przypadku starych aut nie jest najwyższa. Dlatego zwlekanie z decyzją o pozbyciu się niewykorzystywanego samochodu jest dużym błędem i oznacza poważne straty finansowe. Jest tak przede wszystkim dlatego, że każdy zarejestrowany samochód musi posiadać ważne ubezpieczenie OC, które kosztuje co najmniej kilkaset złotych rocznie. Jest to niezależne od tego, czy codziennie pokonujemy autem dziesiątki kilometrów, czy stoi zepsute w szopie – ubezpieczenie musi być, zaś jego brak może wiązać się z karą w wysokości ponad 3 tys. zł. Ponadto, nieużywany samochód po prostu niszczeje i trudno oczekiwać, by np. po roku przerwy wsiąść do niego i bez problemu zacząć jeździć, zaś wydatki na doprowadzenie go do stanu używalności zazwyczaj są po prostu nieopłacalne.

 

Warto spróbować sprzedaży

Jeśli chcemy „zutylizować” stare auto, najlepszym wyjściem jest próba jego sprzedaży. Jeśli jest kompletne (lub chociaż względnie sprawne), możemy spróbować sprzedać je na giełdzie – to zaskakujące, jak wiele osób chce kupować nawet mocno zużyte samochody. Niekiedy może się to okazać nawet korzystnym rozwiązaniem (przeczytasz o tym więcej w tym artykule). Zdecydowanie trudniej jest w przypadku niekompletnych pojazdów, ponieważ w takim przypadku znalezienie kupca graniczy z cudem. Wyjściem jest sprzedaż samochodu do stacji demontażu lub firmy zajmującej się skupowaniem aut – nawet kilkaset złotych otrzymane w zamian to już jakaś zaliczka na poczet kolejnego pojazdu, a przy tym możliwe jest, że firma sama odbierze pojazd, przejmując od nas całość problemów.

Auto-złom, czyli ostatnia droga starego auta

Ostatnim z możliwych wyjść jest auto-złom. W tym przypadku rekompensata jest raczej niewielka i wynosi zazwyczaj 400-700 zł (cena za jeden kilogram stali to od kilkunastu do kilkudziesięciu groszy), jednak lepsze to, niż nic. Problem pojawia się, gdy samochód jest niekompletny – za każdy brakujący kilogram trzeba dopłacić. To, jak wiele, zależy od brakujących podzespołów i tego, jak mogą one szkodzić otoczeniu. Przykładowo, brakujący akumulator może wymagać dopłaty nawet 10 zł za kilogram, choć typowe brakujące części to znacznie mniejszy wydatek. Korzyścią ze złomowania jest to, że tylko w ten sposób można wyrejestrować samochód, czyli wykreślić go z ewidencji pojazdów.