PODZIEL SIĘ

Daje frajdę z jazdy jak hot-hatch, ma unikatowy wygląd, a jeżdżenie nim kosztuje mniej, niż autem na gaz. Druga generacja i3 to właściwie idealny samochód do miasta, pozostaje pytanie, czy w polskim mieście wystarczy infrastruktury, żeby normalnie funkcjonować z samochodem elektrycznym.

Samochód odbieram w łódzkim salonie BMW Tłokiński, któremu z miejsca dziękuję za udostępnienie auta do testu. Od razu zapowiadam, że nie będzie to pełnowartościowy test, a subiektywne spojrzenie na użytkowanie z perspektywy potencjalnego klienta. i3 będę jeździł przez tydzień. Na starcie samochod ma w pełni naładowane akumulatory, co, według wskazań komputera, pozwoli na przejechanie maksymalnie prawie 300 km bez konieczności ładowania. Zależy to oczywiście, jak w przypadku każdego rodzaju napędu, od stylu jazdy kierowcy.

Ruszam. Pierwsze wrażenie – itrójka wcale do ekodrajwingu nie zachęca. Mimo wąskich opon i wysokiego nadwozia, daje kierowcy komfort polegający na odczuciu pewności trzymania się drogi w zakrętach. To zasługa obniżonego punktu ciężkości, co osiagnieto montując baterie pod podłogą oraz lekkich i wytrzymałych materiałów, których użyto do budowy auta – aluminium oraz karbonu. Jednak to co przede wszystkim zachęca do czerpania radości z jazdy pełnymi garściami, to przyspieszenie. Mniej więcej siedem sekund do setki to na miejskie auto bardzo dobry wynik. Ale dopiero sposób osiągania prędkości przyprawia o zachwyt i ozdabia twarz kierowcy uśmiechem.

BMW rusza błyskawicznie i brzmi przy tym ultra futurystycznie. Świst silnika elektrycznego, który, gdyby był głośniejszy, mógłby cieszyć jak bulgot V-ósemki, oferuje maksymalny moment obrotowy już na starcie. Nie potrzebuje wkręcać się na obroty, nie ma turbo dziury jak niektóre motory spalinowe. Wszystko, co oferuje prąd jest do wzięcia w każdym momencie jazdy. Nie ściągałem się oczywiście, ale śmiem twierdzić, że i3 rusza spod świateł i pokonuje pierwszych pięćdziesiąt metrów szybciej, niż znakomita większość aut poruszająca się po naszych drogach.

Ceną takiej zabawy jest jednak wyższe zużycie prądu. Frajda polegająca na wciskaniu  pedału gazu w podłogę powoduje zmniejszenie zasięgu. Już po przejechaniu kilkunastu kilometrów do pracy, udało mi się skrócić potencjalną podróż bez konieczności ładowania o kilkadziesiąt. Następnego, ciepłego, dnia przekonałem się też, że włączenie klimatyzacji odejmuje z tej wartości następnych około 20 kilometrów. Gdyby jednak zasięg, który mi pozostał był na tyle mały, że wywołałby niepokój, mogę zawsze przełączyć tryb jazdy na eco plus i zacząć myśleć o oszczędnym prowadzeniu. To, ecodriving, w przypadku samochodu elektrycznego może również dać sporą frajdę z jazdy. Bardzo szybko nauczyłem się jeździć itrójką w sposób, który pozwala niemal zapomnieć o pedale hamulca. Kiedy zdejmie się nogę z gazu, samochód natychmiast zwalnia i zaczyna odzyskiwać energię kinetyczną, doładowując akumulatory. Daje to efekt i sprawia wrażenie podobne do hamowania silnikiem, tyle, że zupełnie inne bo spotęgowane i powodujące dużo szybsze zatrzymanie, niż mogłem się spodziewać.

Przez pierwsze dwa dni jeżdżenia tym samochodem zatrzymywałem się na widok czerwonego światła dziesięć metrów przed najbliższym samochodem. Nerwowo zerkałem przy tym, tak z resztą było do końca testu, we wsteczne lusterko, bo po zdjęciu nogi z pedału gazu, samochód staje bardzo szybko, a kierowca za mną nie spodziewa się hamowania bo nie widzi zapalającego się światła stop i sam naciska na hamulec później, niż powinien, podjeżdżając bardzo blisko tylu mojego auta.

Tak więc jeździłem sobie (niemal) beztrosko i bezemisyjnie po Łodzi, zakładając, że zilustruje test zdjęciami tankowania i3 prądem w centrach handlowych, które oferują dostęp do szybkich ładowarek. Zwyczajnie nie miałem jednak potrzeby jechać na zakupy do manufaktury, portu Łódź, czy sukcesji. Do tego zbliżał się weekend, a w planach mieliśmy wypad za miasto. Naładowałem więc samochód w pracy. Kabel podłączyłem do gniazdka na parterze budynku i wyciągnąłem na zewnątrz przez okno. Zaskakująco, po około 10 godzinach ładowania, zasięg powiększył się tylko o mniej więcej 150 kilometrów. Nie mam oczywiście pewności, czy ktoś nie przerwał mojego tankowania, wyciągając wtyczkę z kontaktu, po to, żeby podłaćzyć czajnik elektryczny i ugotować sobie wodę na herbatę (oby tak się nie stało, i3 należy ładować podłączając najpierw prąd, a potem samochód). Tak czy inaczej, efekt ładowania mnie rozczarował. Na szczęście przed wyjazdem do Łasku podłączyłem jeszcze samochód do ładowania na dwie godziny w sąsiedniej Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej, której niezmiernie za te możliwość dziękuje.

W trasie, na drogach ekspresowych S8 i S14, samochód spisywał się świetnie, jak w mieście. Nie było jednak wielu okazji do zwalniania, więc zasięg spadał zgodnie z przewidywaniami komputera. Przy prędkości 120 km/h, zużycie prądu to około 20 kWh/100 km. Nikomu nic to nie mówi i nie ma sensu rozwijać tego watką. Warto natomiast napisać, ile kosztuje jazda BMW i3. Zależy to oczywiście od tego z jakiej taryfy prądowej korzystamy, ale śmiało można założyć, że przejechanie stu kilometrów będzie nas kosztowało zaledwie kilkanaście złotych. Fajnie mieć świadomość, że jeździmy tanio i ekologicznie, choć tanio wcale nie jest, biorąc pod uwagę ile samochód kosztuje. A kosztuje, w słabszej wersji mocowej, tj. 170KM, 168 tysięcy złotych.

Jeśli nas stać, to podejmując decyzję konsumencką, należy jeszcze wziąć pod uwagę, że racjonalnie zakup ma sens, jeśli posiadamy w przydomowym garażu (albo w pracy) dostęp do prądu, którym możemy ładować auto, ewentualnie regularnie odwiedzamy miejsca, gdzie można zatankować samochód szybką ładowarką. BMW oferuje też Wallbox, czyli urządzenie, które w warunkach domowych pozwala na naładowanie akumulatora do poziomu 80 proc. w niecałe trzy godziny.
Powyższe oparte jest na założeniu, że samochód kupujemy głową, co oczywiście nie jest prawdą. Kupujemy sercem, a to podpowiada – chcę mieć itrójkę!

Ale już najzupełniej serio. BMW i3 można pokochać. Samochód wzbudza zainteresowanie innych kierowców, a wszyscy, których zaprosiłem na pokład, mniej lub bardziej zainteresowani motoryzacją, byli zachwyceni. i3 to samochód przyszłości, który dostępny jest już teraz. Nie ma więc co oglądać się na przeszłość. Trzeba patrzeć w przyszłośc. Trzeba kupować i3.